fot. Fotolia

W sierpniu amerykańskie organizacje drobiarskie wystosowały list do prezydenta Donalda Trumpa, żądając aby amerykański departament rolnictwa jako najbardziej kompetentna instytucja sprawował nadzór nad produkcją „mięsa” w laboratoriach.

Branża drobiarska uważa, że sztuczne „mięso” nie powinno być etykietowane jako mięso lub drób, ponieważ może to być mylące dla konsumentów i przedstawiać nieprawidłową informację odnośnie pochodzenia produktu.

Już w sierpniu pojawiały się przesłanki, że oprócz departamentu rolnictwa USA, o nadzór nad coraz dynamiczniej rozwijającym się segmentem rynku może zabiegać także FDA (Food and Drug Administration), czyli amerykańska agencja zajmująca się regulacją rynku farmaceutycznego.

Mimo wyraźnych sygnałów z branży drobiarskiej, która coraz bardziej odczuwa presję ze strony sztucznego „mięsa”, amerykański sekretarz do spraw rolnictwa, Sonny Perdue ogłosił, że pod koniec października, odbędą się rozmowy z  FDA na temat możliwości zidentyfikowania ryzyka związane z laboratoryjną hodowlą komórek pozyskanych od drobiu. 

Jeżeli rozmowy okażą się pozytywne, w najbliższej perspektywie czasowej, produkcja „mięsa” z laboratorium może zrobić milowy krok do przodu, zwłaszcza że podczas spotkania omawiane mają być także kwestie oznaczeń i etykietowania „mięsa” produkowanego metodami laboratoryjnymi.

Samo rozpoczęcie rozmów Sonny’ego Perdue z FDA nie brzmi optymistycznie dla producentów drobiu.

FAO