fot. Krzysztof Przepióra

Ubiegłoroczna susza w znacznym stopniu odcisnęła piętno na plonach uzyskanych przez rolników w wieli regionach Polski. Nie zabrakło gospodarstw, gdzie straty w plonie oscylowały na poziomie kilkudziesięciu procent, a szczególnie trudna sytuacja miała miejsce zwłaszcza w zachodniej części Polski.

Efekty długotrwałego niedoboru wody wiosną i latem 2018 roku przyczyniły się także do utrudnionych wschodów rzepaków i zbóż ozimych. Na całe szczęście na skutek długotrwałej jesieni oraz stosunkowo krótkiej i łagodnej zimy, rośliny zdołały osiągnąć odpowiednią fazę rozwojową, co dawało dobre perspektywy na początku wiosennej wegetacji.

Deficyt wodny z poprzedniego roku w połączeniu z niewielką ilością opadów deszczu i śniegu w okresie zimowym sprawił, że zasoby wodne zgromadzone w glebie po zimie znalazły się na niepokojąco niskim poziomie.

Nadzieją na poprawę sytuacji wyjściowej było nadejście intensywnych opadów deszczu w pierwszych tygodniach po wznowieniu procesu wegetacji. Niestety na terenie niemalże całej Polski – a zwłaszcza w centrum i na zachodzie, liczba opadów była znikoma.

Na polach jest sucho co sprzyja ingerencji procesów erozyjnych. Dodatkowo optymizmem nie napawa również kondycja zbóż ozimych oraz zasianych przed paroma tygodniami zbóż jarych.

Najbliższe kilka dni będzie miało kluczowe znaczenie dla stanu upraw w 2019 roku. Rośliny do dalszego rozwoju potrzebują zasobów wodnych, których ewidentnie zaczyna brakować i jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, możemy być świadkami podobnego, a być może nawet bardziej dotkliwego zjawiska, które miało miejsce w 2018 roku.

Moja Rola

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz!
Podaj swoją nazwę użytkownika