fot. Fotolia

Chociaż uprawa dyni nie jest w Polsce jeszcze zbyt popularna, stopniowo zyskuje coraz większe grono zwolenników. Ze względu na wzrastające zainteresowanie polskich konsumentów, uprawa tego warzywa z roku na rok zwiększa swoją powierzchnię. 

Wojciech Taciak z Winnej (powiat średzki, województwo wielkopolskie) wraz z ojcem Romanem prowadzi 10-hektarowe gospodarstwo, które specjalizuje się przede wszystkim w uprawie kukurydzy i warzyw.

Ze względu na niewielki areał gruntów, a co za tym idzie ograniczone możliwości rozwoju, w gospodarstwie często podejmowano próby maksymalnego wykorzystania jego potencjału.

– Uprawa dyni nie jest pierwszym pomysłem rozwoju gospodarstwa w moim wykonaniu. Kiedyś w Polsce perspektywicznie rozwijała się hodowla nutrii, co skłoniło mnie do ich hodowli. Mięso z tych zwierząt jest bardzo zdrowe i wyjątkowo smaczne, a Polska była swego czasu jednym z największych producentów skór z tych zwierząt. Wszystko ma jednak swój kres. W międzyczasie zajmowałem się również uprawą boczniaków. Teraz padło na dynie – wspomina gospodarz.

Wszystko rozpoczęło się nietypowo w 2012 roku. Inspiracją do tego, aby zająć się uprawą dyni było dla Wojciecha Taciaka Punkin Chunkin, czyli dyscyplina sportu polegająca na wystrzeliwaniu dyni w dal za pomocą takich urządzeń jak armaty, katapulty, czy proce. Od 2004 roku w miejscowości Bikschote w Belgii odbywają się nawet mistrzostwa Europy w tej dyscyplinie.

Chociaż do tej pory nie udało się zrealizować marzenia związanego z organizacją podobnych zawodów, uprawa dyni w gospodarstwie sukcesywnie się rozwija. W pierwszych latach działalności, dynie uprawiane były na niewielkiej powierzchni, a do uprawy wykorzystywano przede wszystkim sprawdzone w Polsce odmiany. Niemniej już podczas pierwszego roku uprawy, udało się osiągnąć pierwsze sukcesy.

– Dynie po raz pierwszy pojawiły się w naszym gospodarstwie w 2012 roku. Ostatnio w modzie są różnego rodzaju konkursy na największą dynię, ale to wiąże się z ogromnym nakładem pracy i czasu, który ukierunkowany jest pod konkretny owoc. Nam w debiucie udało się wyhodować dynię o wadze 84 kilogramów przy nastawieniu na ogólny plon – tłumaczy plantator.

O tym, że uprawa dyni w Polsce sukcesywnie się rozwija, świadczy chociażby ilość dostępnych na rynku odmian. Jeszcze 6 lat temu było ich bardzo niewiele. Teraz jest ich kilkadziesiąt w różnym typie kulinarnym. Warto dodać, że wbrew temu co uważano kiedyś, dynia ma więcej niż jeden smak, a potrawy z niej wytwarzane, mogą być uznane za kwintesencję dobrej kuchni.

Dynia może być przeznaczona na spożycie bezpośrednie lub wykorzystywana w przemyśle spożywczym jako dodatek w piekarnictwie, czy jako surowiec do tłoczenia oleju. Warzywo to może być wykorzystywane także przemyśle farmaceutycznym lub jako pasza dla zwierząt.

– Aktualnie uprawiamy dynie na powierzchni około jednego hektara. Jest to warzywo, które powinno być uprawiane na glebach lekkich o odczynie obojętnym lub lekko kwaśnym. Na polach, gdzie uprawiamy dynie, rozrzucany jest obornik oraz przeprowadzane jest nawożenie organiczne – z wykorzystaniem azotu, fosforu i potasu. Optymalna temperatura do wzrostu dyni to 25 stopni Celsjusza – konkluduje Taciak.

– Obecnie uprawiamy kilka odmian, testując także nowe, które dopiero wchodzą na rynek. Dobrze sprawdzają się hokkaido, delicata, muscat de provence oraz dynia makaronowa i piżmowa.

Zbiory dyni w zależności od odmiany rozpoczynają się pod koniec sierpnia i trwa do końca października. Aby mieć pewność, że owoce nie będą miały problemu z przechowaniem, po zerwaniu powinny poleżeć jeszcze kilka dni na polu.

Fazę wzrostu dyni można uznać za zakończoną, w momencie kiedy łodygi stają się suche i sztywne. O dojrzałości dyni świadczy także jej intensywny kolor.

W uprawie dyni bardzo istotny jest odpowiedni termin zbioru. Ważne jest, aby nie zwlekać z nim zbyt długo, ponieważ po pojawieniu się pierwszych przymrozków, mogą pojawić się problemy z przezimowaniem.

Dynie powinny być przechowywane w suchym miejscu, w temperaturze 5-10 stopni Celsjusza i wilgotności powietrza oscylującej w granicach 70-80%.

Chociaż początki uprawy dyni w gospodarstwie Taciaków nie były łatwe, a znalezienie rynków zbytu było sporym wyzwaniem, na przestrzeni lat udało się znaleźć stałych odbiorców wyhodowanej dyni. Coraz większe zainteresowanie konsumentów i wszechstronność zastosowania tego warzywa, daje obecnie wiele alternatyw jeśli chodzi o kierunki zbytu.

– Mamy zarówno odbiorców indywidualnych, jak i hurtowych. W ciągu roku naszymi odbiorcami są przede wszystkim klienci indywidualni, ale tuż przed Halloween mamy dużo zamówień ze sklepów i kwiaciarni.

Na zakończenie wizyty w gospodarstwie, mieliśmy okazję spróbować specjalnie przygotowanego na tę okazję sernika z dodatkiem dyni, a wcześniej także kurczaka na piwie z dynią. Bez wątpienia wszechstronność zastosowania tego warzywa jest atutem, który może sprawić, że będzie ono zyskiwać coraz większe grono zwolenników. W piekarniku rosły jeszcze ciastka, ale na nie niestety nie wystarczyło nam już czasu i miejsca w brzuchu.

Moja Rola