pożary lasów Australia
fot. Fotolia

W dalszym ciągu trwają pożary w Australii, które od kilku tygodni znajdują się poza jakąkolwiek kontrolą. Straty są druzgocące – również, a nawet szczególnie dla australijskich rolników.

Chociaż gazety i programy informacyjne informują przede wszystkim o skutkach dla miast takich jak Sydney i Melbourne, głównymi ofiarami pożarów jest ludność wiejska i rolnicy.

Pożary rozpoczęły się we wrześniu ubiegłego roku. Ogień początkowo pojawił się na wschodzie i południu kontynentu z powodu długotrwałej suszy i ekstremalnego upału. Teraz rozprzestrzenił się. Obecnie pożary mają miejsce na powierzchni 6 mln hektarów, z których zdecydowana większość to grunty uprawne.

Na wielu obszarach nie jest już możliwe bezpieczne wypasanie zwierząt. W wyniku pożarów setki tysięcy bydła i owiec udusiło się lub zginęło w ogniu. Liczba zwierząt gospodarskich, które zginęły w pożarze jest tak duża, że ​​australijskie siły zbrojne kopią teraz masowe doły, aby oczyścić teren ze zwłok zwierząt, zanim staną się zagrożeniem dla zdrowia ludzi.

Nawet rolnicy, którzy nie są bezpośrednio dotknięci pożarem, mogą stracić dorobek swojego życia. W południowo-wschodniej Australii kończy się woda. Długotrwała susza w Nowej Południowej Walii obniżyła lustro wody do tego stopnia, że w pobliżu Sydney straż pożarna obawia się, że zabraknie jej wody.

W związku z tym rolnikom nie wolno już nawadniać pól, co może całkowicie zniszczyć uprawy nawet na obszarach nie dotkniętych pożarem. Brakuje również wody dla bydła – właśnie dlatego wielu rolników dokonuje uboju swoich stad.

Chęć pomocy wśród ludności jest ogromna. Podobnie jak podczas suszy w ostatnich miesiącach, rolnicy z północy i zachodu kraju organizują transporty pasz. Jeśli rolnicy z  zagrożonych obszarów pilnie potrzebują paszy i wody dla bydła, mogą skontaktować się ze specjalnymi numerami interwencyjnymi w Nowej Południowej Walii i Vistorii.

Jednocześnie rolnicy odgrywają kluczową rolę w zwalczaniu pożarów. W niektórych regionach nawet 90 procent strażaków to wolontariusze, zwłaszcza z ludności wiejskiej.

Niestety mimo licznych środków zaradczych, nie widać końca pożarów lasów. Jedynym lekarstwem może być ulewny deszcz. Jednak zgodnie z prognozą pogody w dotkniętych regionach póki co nie zanosi się na to.

Źródło: www.agrarheute.com