Kontrole zbiorników bezodpływowych oraz przydomowych oczyszczalni ścieków nie są efektem chwilowej mody czy nadgorliwości lokalnych urzędników. To obowiązek zapisany w przepisach ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Każda gmina ma ustawowy obowiązek przeprowadzania kontroli co najmniej raz na dwa lata, a brak zgodności z przepisami może uruchomić procedury administracyjne, które bywają uciążliwe.
Kiedy i dlaczego kontrole są obowiązkowe
Zgodnie z art. 6 ust. 5a, 5aa i 5ab wspomnianej ustawy, wójt, burmistrz lub prezydent miasta musi nadzorować sposób gospodarowania ściekami przez właścicieli nieruchomości. Dotyczy to zarówno tradycyjnych szamb, jak i przydomowych oczyszczalni. Co więcej, każda gmina ma obowiązek prowadzenia rejestru takich obiektów – właściciele nieruchomości znajdują się w nim automatycznie, jeśli ich posesja nie jest podłączona do sieci kanalizacyjnej. Kontrole są więc nieuniknione.
Gminy również podlegają audytom – na przykład ze strony Najwyższej Izby Kontroli – więc niechętnie zaniedbują ten obowiązek. To powoduje, że sprawdzanie dokumentacji i stanu technicznego zbiorników staje się praktyką powszechną.
Co dokładnie sprawdzają urzędnicy
Podczas kontroli interesują ich dwie rzeczy. Po pierwsze – dokumentacja. Właściciel nieruchomości powinien mieć podpisaną umowę z firmą wywożącą nieczystości oraz dowody opłat za wykonane usługi. Te dokumenty należy zachować przez minimum 3 lata – wynika to z przepisów kodeksu cywilnego (art. 118), które dotyczą okresu przedawnienia roszczeń. Brak umowy albo dowodów płatności automatycznie skutkuje wpisaniem uchybienia do protokołu.
Po drugie – sprawdzany bywa stan samego zbiornika. Tu jednak warto podkreślić, że urzędnicy nie są wyposażeni w specjalistyczne narzędzia. Ocena szczelności zbiornika opiera się raczej na oględzinach zewnętrznych. Mimo to warto przechowywać również dokumentację techniczną potwierdzającą stan instalacji.
Co się dzieje w przypadku nieprawidłowości
Jeśli podczas kontroli okaże się, że brakuje umowy, że ścieki są odbierane zbyt rzadko lub że dokumenty są niekompletne – gmina ma obowiązek interweniować. Pierwszym krokiem jest wezwanie właściciela posesji do usunięcia uchybień. Czasami wystarczy uzupełnić brakujące faktury czy zawrzeć umowę z firmą asenizacyjną.
Jeśli jednak sytuacja nie ulegnie poprawie, gmina przejmuje inicjatywę. Wójt może wydać decyzję administracyjną nakazującą odpłatny odbiór nieczystości na koszt właściciela. Taka decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności – co oznacza, że nie da się jej łatwo uchylić ani zignorować.
Gmina wyznacza też termin, w którym zbiornik ma być udostępniony firmie wywozowej. Jeśli właściciel wciąż nie podejmie działań, decyzja jest przedłużana na kolejny rok, o ile nie zostanie przedstawiona nowa, ważna umowa na odbiór nieczystości z datą rozpoczęcia wcześniejszą niż termin wygaśnięcia decyzji.
Możliwe konsekwencje dla właścicieli
Choć samorząd nie może nakładać grzywien, to brak reakcji ze strony właściciela nieruchomości może skończyć się zgłoszeniem sprawy na policję. Wówczas w grę wchodzi postępowanie wykroczeniowe, a sąd może nałożyć karę grzywny do 5000 zł. To już realne ryzyko finansowe – szczególnie, gdy sprawa dotyczy wieloletnich zaniedbań.
Czasami też problem nie kończy się tylko na obowiązku wywozu ścieków. Brak właściwej dokumentacji może stać się pretekstem do kontroli sanepidu lub inspekcji ochrony środowiska, jeśli istnieje podejrzenie, że ścieki trafiają do gruntu lub cieków wodnych. A to z kolei może skutkować dodatkowymi sankcjami, np. nakazem modernizacji zbiornika albo koniecznością jego opróżnienia i zamknięcia.
Dla wielu właścicieli nieruchomości takie działania gminy mogą być zaskoczeniem. Dlatego tak ważne jest, by zawczasu zadbać o wszystkie formalności – nie tylko dla świętego spokoju, ale przede wszystkim z myślą o środowisku i zdrowiu innych mieszkańców.
Źródło: www.mojarola.pl













