brojlery
fot. Fotolia

Po protestach przeprowadzonych przez rolników zajmujących się hodowlą trzody chlewnej, w środę na ulicę wyszli także przedstawiciele sektora drobiarskiego.

Rolnicy są niezadowoleni z obecnej sytuacji na rynku drobiu, która ich zdaniem jest najgorsza od 20 lat. Zdaniem rolników spadające ceny przy jednoczesnym wzroście kosztów produkcji, nie sprzyjają rentownej hodowli drobiu.

W środę 19 grudnia w siedzibie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, odbyło się spotkanie przedstawicieli Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu oraz Krajowej Federacji Producentów Drobiu i Jaj z ministrem rolnictwa, Janem Krzysztofem Ardanowskim.

Z danych przedstawionych przez resort rolnictwa wynika, że Polska jest obecnie największym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej, a w okresie od stycznia do października 2018 roku, z kraju wyeksportowano blisko 1,1 miliona ton mięsa drobiowego, co jest wynikiem o 13,6% lepszym niż przed rokiem. 

Minister Ardanowski podkreślił, że Polska wciąż zabiega o nowe rynki zbytu i jako jedyna w Unii Europejskiej posiada prawo eksportu mięsa do Chin. Na rynku wewnętrznym widoczny jest jednak brak wzrostów spożycia drobiu.

– Uważani jesteście za elitę polskiego rolnictwa i jeżeli Wasze, elitarne środowisko polskiego rolnictwa nie jest w stanie w żaden sposób podjąć się wysiłku zbilansowania podaży z popytem to na rynku drobiarskim zawsze będą problemy – powiedział Ardanowski.

Wielokrotnie pojawiały się pogłoski, że największym problemem producentów jest import mięsa z Ukrainy, ale zdaniem Ardanowskiego nie jest to decydujący czynnik. Polska sprowadziła z Ukrainy w ostatnim okresie około 20,4 tys. ton mięsa, podczas gdy wyeksportowała tam ponad 80 tys. ton.

– Konieczna jest korelacja struktury rynku ze strukturą produkcji. Jest to trudne, ponieważ kolejni chętni chcą uruchamiać nowe fermy, a to pogłębi problemy na rynku drobiu – stwierdził Ardanowski.

MRIRW