W myśl obecnych regulacji, rolnik posiadający do 350 kur niosek ma prawo tygodniowo sprzedać nawet 2450 jaj bez potrzeby ich pakowania w specjalnie zatwierdzonym zakładzie. Może to robić zarówno bezpośrednio do konsumenta, jak i do sklepów detalicznych. Jednak gdy tylko liczba niosek przekroczy 350 sztuk, sytuacja diametralnie się zmienia.
Problem, który dotyka coraz więcej rolników
Wielu rolników utrzymujących drób, zwłaszcza nioski, zaczyna przekraczać magiczną granicę 350 sztuk kur. To właśnie ten próg dzieli gospodarstwa na te, które mogą swobodnie prowadzić sprzedaż jaj w ramach rolniczego handlu detalicznego (RHD) oraz na te, które muszą dostosować się do znacznie bardziej restrykcyjnych przepisów.
Przepisy, które skutecznie ograniczają małych producentów
W przypadku większych stad, sprzedaż jaj bezpośrednio wymaga już zaangażowania zakładu pakowania. To oznacza, że albo trzeba jaja oddawać do takiego zakładu, albo stworzyć go samodzielnie we własnym gospodarstwie. I tu zaczynają się schody.
Utworzenie zakładu pakowania to nie tylko inwestycja w sprzęt i infrastrukturę, ale również konieczność wdrożenia systemu HACCP oraz spełnienia wymagań Dobrej Praktyki Produkcyjnej (GMP). Dla przeciętnego gospodarstwa są to często koszty niemożliwe do udźwignięcia. Samo zatrudnienie odpowiednio przeszkolonego personelu do nadzoru nad procesami może przekraczać miesięczne dochody z produkcji.
Pismo do ministra – realna szansa na zmiany
Widząc ten problem, Wielkopolska Izba Rolnicza wystąpiła z inicjatywą do Krajowej Rady Izb Rolniczych, która 30 czerwca 2025 roku skierowała oficjalne pismo do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Czesława Siekierskiego.
Celem jest zmiana przepisów w taki sposób, aby również rolnicy utrzymujący ponad 350 niosek mogli prowadzić sprzedaż jaj w ramach RHD lub sprzedaży bezpośredniej – bez konieczności ich znakowania w zakładzie pakowania, pod warunkiem, że pozostaną w granicach dopuszczalnych limitów i będą przestrzegać zasad bezpieczeństwa żywności.
Realne trudności i potrzeba elastyczności
Obecne wymagania administracyjne nie biorą pod uwagę realiów, z jakimi zmagają się dziś polscy rolnicy. Wzrost cen pasz, energii oraz problemy epizootyczne – takie jak grypa ptaków czy rzekomy pomór drobiu – sprawiają, że każda dodatkowa bariera biurokratyczna może przesądzić o opłacalności całej produkcji.
Co więcej, wielu producentów jaj z większych gospodarstw prowadzi działalność zgodnie z zasadami higieny i dobrymi praktykami, ale z uwagi na niekorzystne przepisy, nie mogą legalnie sprzedawać swoich produktów bezpośrednio, co blokuje im dostęp do lokalnych rynków.
Co dalej z handlem jajami?
Jeśli ministerstwo przychyli się do wniosku KRIR, rolnicy mogliby wreszcie sprzedawać nadwyżki jaj bez konieczności inwestowania w drogie technologie czy spełniania wymagań dla dużych producentów. Oczywiście nadal obowiązywałyby limity ilościowe oraz nadzór sanitarno-weterynaryjny – ale uproszczone procedury pozwoliłyby odetchnąć wielu gospodarstwom.
Na ten moment pozostaje czekać na odpowiedź resortu. Dla setek rolników może to być decyzja, która zadecyduje o kontynuowaniu produkcji lub konieczności jej wygaszenia. A jak wiadomo – jaja się same nie sprzedadzą, szczególnie jeśli nie wolno ich legalnie wystawić na targowisku czy dostarczyć do lokalnego sklepu.
Źródło: KRIR













