Po żniwach słoma może zostać sprasowana i sprzedana, wykorzystana jako ściółka albo rozdrobniona i pozostawiona na polu. Zabranie jej oznacza jednak wywiezienie nie tylko dużej ilości potasu, ale również materii organicznej oraz mniejszych ilości innych składników. Nie istnieje jedna bezpieczna liczba ton, którą można corocznie zabierać z każdego pola. Znaczenie mają zasobność gleby, płodozmian, nawożenie organiczne, plon oraz to, co trafia na pole w kolejnych latach.
Czy można zabrać całą słomę z pola?
Jednorazowy zbiór całej dostępnej słomy nie musi spowodować zauważalnego pogorszenia właściwości gleby. Problem pojawia się, gdy pełny zbiór jest powtarzany przez wiele lat, a gospodarstwo nie wprowadza w zamian odpowiedniej ilości innej materii organicznej.
Szczególnie ostrożnie trzeba postępować w gospodarstwach bez produkcji zwierzęcej, które nie dysponują obornikiem. Słoma staje się w nich jednym z łatwo dostępnych materiałów pozwalających zwrócić do gleby część biomasy wytworzonej przez rośliny.
W gospodarstwach o profilu roślinnym, gdzie pola nawożone są przede wszystkim słomą, pozostawianie znacznej części słomy pomaga równoważyć ubytek materii organicznej. Nie należy jednak traktować konkretnego udziału jako sztywnej normy obowiązującej na każdym hektarze. Bilans zależy również od gatunków uprawianych roślin, nawozów naturalnych, międzyplonów i warunków glebowych.
Nie ma jednej odpowiedzi, ile słomy można bezpiecznie sprzedać
Rolnik gospodarujący na żyznej glebie, regularnie stosujący obornik i prowadzący zróżnicowany płodozmian znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż gospodarstwo bez zwierząt, w którym dominują zboża i rzepak.
W pierwszym przypadku okresowe zabieranie większej ilości słomy może być łatwiejsze do zbilansowania. W drugim systematyczne wywożenie całej biomasy zwiększa ryzyko pogarszania bilansu materii organicznej.
Decyzji nie powinno się więc podejmować wyłącznie na podstawie ceny beli. Trzeba uwzględnić również to, ile słomy zostaje na polu w pozostałych latach i jakie inne źródła materii organicznej trafiają do gleby.
Słoma jest bardzo ważnym źródłem potasu
Najczęściej zwraca się uwagę właśnie na potas, ponieważ znaczna jego część pozostaje po zbiorze ziarna w słomie. Słoma zbóż może zawierać około 12–16 kg K2O w jednej tonie. Dokładna ilość jest zmienna i zależy między innymi od gatunku, stanowiska, nawożenia oraz przebiegu pogody.
Przy zabraniu 5 ton słomy z hektara oznaczałoby to wywiezienie orientacyjnie około 60–80 kg K2O. Nie jest to więc ilość, którą można całkowicie pominąć podczas planowania nawożenia.
Znaczenie ma również termin zbioru. Potas jest łatwo wymywany z obumarłych tkanek roślinnych przez opady, więc skład słomy zbieranej bezpośrednio po omłocie może różnić się od materiału, który przez pewien czas leżał na polu.
W słomie znajduje się nie tylko potas
Wywiezienie słomy oznacza również usunięcie części azotu, fosforu, siarki i mikroelementów. Ich ilości nie są takie same dla wszystkich gatunków. Przykładowo rzepaczanka może mieć inne znaczenie nawozowe niż słoma pszenna.
Fosfor w zbożach w znacznie większej części trafia do ziarna niż potas, ale nie oznacza to, że słoma jest go całkowicie pozbawiona. Przy wieloletnim bilansowaniu nawożenia powinno się brać pod uwagę wszystkie istotne składniki wynoszone z pola.
Wartość słomy pozostawionej na polu nie ogranicza się jednak do ilości składników mineralnych. Gdyby chodziło wyłącznie o potas, można byłoby zabrać słomę i odpowiednią ilość składnika uzupełnić nawozem. Taka zamiana nie odtwarza jednak funkcji związanej z dopływem węgla organicznego.
Zabierając słomę, zabieramy również węgiel
Słoma zbóż zawiera dużą ilość węgla. Stanowi on znaczną część jej suchej masy. Materiał pozostawiony na polu jest następnie rozkładany przez mikroorganizmy, a część wprowadzonego węgla uczestniczy w przemianach glebowej materii organicznej.
Nie oznacza to, że tona słomy zamienia się w tonę próchnicy. Znaczna część materii zostaje rozłożona, a węgiel wraca do atmosfery w procesach zachodzących w glebie. Mimo tego regularne dostarczanie resztek roślinnych ma znaczenie dla bilansu materii organicznej.
Przy kilku tonach słomy pozostawianych na hektarze w każdym cyklu produkcyjnym znaczenie tego materiału staje się szczególnie widoczne w perspektywie wielu lat. Jednorazowe zabranie biomasy jest czymś innym niż powtarzanie takiego zabiegu po każdych żniwach.
Co się stanie, jeśli słoma będzie zabierana co roku?
Skutki nie muszą być widoczne po jednym czy dwóch sezonach. Gleba reaguje na sposób gospodarowania w dłuższym okresie. Wieloletnie wywożenie słomy bez odpowiedniego uzupełniania materii organicznej może przyczyniać się do pogorszenia jej bilansu.
Materia organiczna jest związana między innymi z właściwościami fizycznymi, chemicznymi i biologicznymi gleby. Ma znaczenie dla struktury, gospodarki wodnej i aktywności organizmów glebowych. Pozostawione resztki stanowią również źródło energii dla mikroorganizmów.
Na polach, na których słoma jest regularnie sprzedawana, warto więc kontrolować nie tylko zasobność w fosfor czy potas, ale również zawartość materii organicznej. Pojedynczy wynik niewiele mówi o kierunku zmian. Znacznie więcej informacji daje porównywanie badań wykonywanych na tym samym polu w kolejnych latach.
Na słabszych glebach trzeba uważać szczególnie
Nie każda gleba reaguje identycznie na intensywne wynoszenie biomasy. Na stanowiskach o małej zawartości materii organicznej regularne zabieranie słomy powinno skłaniać do szczególnie dokładnego bilansowania tego, co wraca na pole.
Znaczenie ma również gospodarka potasem. Gleby lekkie mają mniejsze możliwości zatrzymywania tego składnika niż cięższe stanowiska o większej zdolności buforowania. Przy planowaniu nawożenia nie można więc automatycznie przenosić zaleceń z jednego pola na drugie.
Jeżeli gleba jest uboga w materię organiczną, a w płodozmianie dominują rośliny pozostawiające stosunkowo mało resztek, coroczne prasowanie całej słomy nie jest dobrym punktem wyjścia do odbudowy jej żyzności.
Obornik może zmienić bilans gospodarstwa
Gospodarstwa prowadzące produkcję zwierzęcą mają możliwość zwrócenia części materii organicznej na pole w postaci nawozów naturalnych. W takim systemie słoma wykorzystana na ściółkę nie musi być całkowicie stracona dla gleby, ponieważ część zawartej w niej materii i składników wraca później razem z obornikiem.
Inaczej wygląda sprzedaż słomy poza gospodarstwo. Wtedy składniki i węgiel opuszczają gospodarstwo, a powstały ubytek trzeba uwzględnić w dalszym gospodarowaniu.
Jeżeli rolnik sprzedaje słomę regularnie, warto policzyć nie tylko przychód z bel, ale również koszt składników, które trzeba będzie uzupełnić. Nadal pozostaje kwestia materii organicznej, której nie można zastąpić samym nawozem mineralnym.
Międzyplony mogą częściowo rekompensować brak słomy
Pozostawienie słomy nie jest jedynym sposobem wprowadzania biomasy do gleby. W gospodarstwie bez obornika dużą rolę mogą odgrywać międzyplony, nawozy zielone, kompost oraz inne materiały organiczne.
Międzyplon wytwarza zarówno część nadziemną, jak i system korzeniowy. Po zakończeniu jego uprawy biomasa pozostaje w gospodarstwie i uczestniczy w obiegu materii. Rośliny bobowate mają dodatkową zaletę wynikającą ze współpracy z bakteriami wiążącymi azot atmosferyczny.
Nie oznacza to, że wysianie dowolnego międzyplonu automatycznie rekompensuje sprzedaż kilku ton słomy. Ilość wytworzonej biomasy zależy od terminu siewu, dostępności wody, temperatury, gatunku oraz długości okresu wegetacji. Trzeba patrzeć na cały system gospodarowania, a nie na pojedynczy zabieg.
Pozostawioną słomę trzeba dobrze rozdrobnić
Samo pozostawienie słomy za kombajnem nie gwarantuje dobrego efektu. Materiał powinien być równomiernie rozrzucony i odpowiednio rozdrobniony. Duże skupiska słomy utrudniają jej wymieszanie z glebą i mogą pogarszać warunki wschodów kolejnej rośliny.
Rozkład słomy jest uzależniony między innymi od temperatury, wilgotności, odczynu oraz aktywności biologicznej gleby. Dobre rozdrobnienie i równomierne rozmieszczenie resztek ułatwiają ich dalsze zagospodarowanie.
Duże znaczenie ma szeroki stosunek węgla do azotu w słomie zbożowej. Mikroorganizmy uczestniczące w jej rozkładzie mogą czasowo wykorzystywać dostępny azot mineralny. Sposób postępowania z azotem powinien być dopasowany do stanowiska, ilości słomy oraz rośliny następczej, a nie wykonywany automatycznie według jednego schematu.
Jak zdecydować, ile słomy zostawić na konkretnym polu?
Najlepiej rozpocząć od historii stanowiska. Trzeba sprawdzić, jak często słoma była wcześniej zbierana, czy stosowany jest obornik lub inne nawozy organiczne, jakie rośliny występują w zmianowaniu i czy regularnie uprawiane są międzyplony.
Kolejnym elementem są badania gleby. Zasobność w potas pozwala lepiej zaplanować nawożenie po wywiezieniu słomy, natomiast obserwacja zawartości materii organicznej w kolejnych latach pomaga ocenić długoterminowy kierunek zmian.
W gospodarstwie bez obornika, w którym od lat dominuje sprzedaż słomy, pozostawienie większej części resztek może być znacznie bardziej uzasadnione niż na polu regularnie otrzymującym nawozy naturalne. Nie istnieje jednak jedna wartość procentowa odpowiednia dla wszystkich gospodarstw, ponieważ ostateczna decyzja powinna wynikać z bilansu konkretnego pola.
Sprzedaż słomy może być opłacalna, szczególnie gdy istnieje na nią dobry zbyt. W rachunku warto jednak uwzględnić nie tylko koszt prasowania i transportu. Z pola wyjeżdżają składniki pokarmowe oraz materiał będący źródłem węgla dla gleby. Jeśli ten ubytek powtarza się przez wiele lat i nic go nie rekompensuje, rzeczywisty koszt jednej sprzedanej beli może być większy, niż wynika z prostego porównania ceny słomy z kosztem jej zbioru.
Źródło: www.mojarola.pl













