likwidacja rzepaku ozimego
fot. Michał Łuszczak

Zdarzają się lata, kiedy na skutek niskich temperatur i braku okrywy śnieżnej, konieczna jest likwidacja plantacji rzepaku w okresie wiosennym. 

Rzadko zdarza się jednak, aby zachodziła konieczność likwidacji uprawa już w okresie jesiennym. Co prawda pojawiają się sytuacje, kiedy rolnicy decydują się na likwidowanie źle rokujących upraw w obawie przed skutkami niskich temperatur, ale zazwyczaj większość decyduje się dać szansę zasianym jesienią roślinom.

Tegoroczny sezon uprawowy jest jednak specyficzny, a długo utrzymująca się susza rolnicza odcisnęła swoje piętno nie tylko go na tegorocznych plonach, ale również na zasiewach, które były przewidziane do zbioru w 2019 roku.

W związku z małą ilością opadów w sierpniu i na początku września, w wielu regionach Polski rzepaki miały ogromny problem ze skiełkowaniem i przebiciem się na powierzchnie ziemi. Nie brakowało również plantacji, gdzie rzepak wschodził bardzo nierówno, przez co rośliny znajdują się w różnych fazach rozwojowych.

Większa ilość opadów w drugiej połowie września nieco poprawiła sytuację, ale nie wszędzie. Otrzymujemy sygnały z województwa kujawsko-pomorskie o fatalnym stanie upraw.

Michał z okolic Sitna wysłał do nas zdjęcia z prac związanych z likwidacją rzepaku ozimego. Jak sam przyznaje, długo wahał się z decyzją o likwidacji plantacji, ale prawidłowa obsada rzepaku znajduje się tylko w zagłębieniach pola, gdzie wilgotność była większa.

– Ponad osiem hektarów nadaje się do likwidacji. Susza zrobiła swoje. Dołkami rzepak wygląda przyzwoicie, ale likwiduje wszystko został zasiany na dość mocnym stanowisku, które mogę wykorzystać efektywnie.

– Mam za sobą rok podwójnych siewów. Najpierw buraki. Teraz rzepak i pszenica w jego miejsce. Strach pomyśleć co może być dalej. Zboża, które są już zasiane puściły kiełek, ale nie wiadomo jak to będzie przy suszy.

– W okolicy sporo osób likwiduje rzepaki i planuje siew kukurydzy wiosną.

Moja Rola