uprawa rzepaku ozimego
fot. Krzysztof Przepióra

Susza, która pojawiła się w tym roku na terytorium Polski, w znaczący sposób odcisnęła swoje piętno na plonach uzyskanych przez rolników.

Długotrwały brak opadów utrzymywał się także w sierpniu i wrześniu, przez co wydawało się, że odbije się to negatywnie na uprawach rzepaków i zbóż ozimych.

Przede wszystkim rzepaki miały problem ze wschodami, które były wolne i nierówne. W momencie, kiedy rośliny powinny wytwarzać pierwszą parę liści właściwych, z ledwością udawało im przebić się przez warstwę gleby. Ponadto zauważalny był stres związany z brakiem odpowiedniej ilości opadów.

Niewielka ilość wody w początkowym etapie uprawy sprawiły, że rośliny były zmuszone do głębokiego penetrowania gleby, w efekcie czego wykształciły silny system korzeniowy.

Wzrost liczby opadów w październiku i listopadzie, w połączeniu z długo utrzymującymi się wysokimi temperaturami sprawiły, że roślinom udało się odrobić straty z pierwszych tygodni po siewie i uzyskać odpowiednią fazę rozwojową.

Ciepła jesień sprzyjała także rozwojowi chorób, przede wszystkim mączniaka prawdziwego kapustnych oraz szkodników takich jak tantniś krzyżowiaczek czy mszyca kapuściana. Możliwość siewu rzepaku z wykorzystaniem zapraw insektycydowych sprawiła jednak, że presja ze strony szkodników była mniejsza.

Problemem dla rzepaków może być jednak stosunkowo krótki okres hartowania i szybki spadek temperatur. W nocy z piątku 30 listopada na sobotę 1 grudnia, temperatura powietrza w wielu regionach Polski spadła poniżej – 10 stopni Celsjusza, co w szerszej perspektywie czasowej może stanowić zagrożenie dla pozbawionych ochrony ze strony pokrywy śnieżnej roślin.

Moja Rola