żniwa lublin jantarowa
fot. Youtube

Coraz większy napływ mieszkańców miast na tereny wiejskie sprawia, że co jakiś czas można spotkać się z doniesieniami o konflikcie mieszkańców wsi z mieszkańcami miast. Przysłowiową kością niezgody są zazwyczaj nieprzyjemne zapachy i hałas, który bardzo często towarzyszy pracom związanym z produkcją rolną, a które nie do końca odpowiadają napływowym mieszkańcom.

Wspomniane konflikty generowane są zazwyczaj przez fakt, że oczekiwania obu stron są kompletnie rozbieżne. Osoby przenoszące się na wieś oczekują lepszych warunków mieszkania, spokoju, kontaktu z przyrodą oraz świeżego powietrza. Z drugiej jednak strony zapominają o tradycji tego miejsca, gdzie rdzenni mieszkańcy od pradziada mieszkali, żyli, pracowali i wytwarzali produkty rolne.

W dobie coraz poważniejszych konfliktów na linii miasto-wieś, często dochodzi do blokowania inwestycji, zwłaszcza jeśli chodzi o obiekty produkcji zwierzęcej zarówno drobiu, jak i trzody czy bydła. Rolnicy chcąc przetrwać w obecnych realiach rynkowych muszą się rozwijać, jednak ich starania często są blokowane.

Okazuje się jednak, że w powszechnie postępującym trendzie zdarzają się pewne wyjątki. Przy ulicy Jantarowej w Lublinie w przeszłości znajdowały się pola uprawne. Obecnie jest to ogromny kompleks mieszkalny, a w gąszczu zabudowań znajduje się jedna z ostatnich na tym obszarze działek rolnych, na której do niedawna uprawiany był rzepak.

Mogłoby się wydawać, że przeprowadzenie prac związanych z siewem, nawożeniem oraz zbiorem roślin może okazać się niemożliwe. Tymczasem widok pracującego na polu kombajnu od lat wprowadza w zachwyt okolicznych mieszkańców, którzy cieszą się ostatnią namiastką wsi w mieście.

Przed paroma dniami Dziennik Wschodni na swoim profilu na portalu społecznościowym Facebook opublikował zdjęcie z tegorocznych żniw, które zrobiło w sieci prawdziwą furorę.

– Mamy namiastkę wsi w mieście 😉 jako mieszkanka mogę powiedzieć, że zupełnie nam to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Lepszy taki widok za oknem niż blok na bloku. Oby jak najdłużej – pisze Pani Katarzyna w komentarzu pod zdjęciem, a to tylko jeden z wielu przykładów pozytywnej reakcji mieszkańców.

– Miałam podobny widok, ale niestety po dwóch latach w miejscu pola pojawiły się bloki – pisze z kolei zasmucona Agnieszka.

Jak informuje Dziennik Wschodni, powołując się na informacje z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, nikt nie złożył skargi na pracującego w polu rolnika.

Moja Rola / Dziennik Wschodni

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz!
Podaj swoją nazwę użytkownika