ubojnia - mięso wołowe
fot. Fotolia

W ubiegłym tygodniu unijni inspektorzy przeprowadzali kontrolę polskich rzeźni w poszukiwaniu ewentualnych nieprawidłowości, które wymagałyby skorygowania.

Działania podjęte ze strony Komisji Europejskiej są efektem afery związanej z nielegalnym ubojem chorego bydła do którego dochodziło w rzeźni w Kalinowie.

Chociaż polska nie otrzymała jeszcze pełnego raportu ze strony Komisji Europejskiej, pojawiły się już pierwsze zalecenia, takie jak przede wyeliminowanie nieścisłości w systemie identyfikacji i rejestracji zwierząt.

W opinii Jacka Podgórskiego, dyrektora Instytutu Gospodarki Rolnej wizyta unijnych kontrolerów w polskich rzeźniach ma drugą stronę medalu.

– Kontrolę w polskich ubojniach prowadził taki unijny „NIK”, który jest tak naprawdę we władaniu Irlandczyków. A Irlandia to jeden z głównych rywali Polaków na światowych rynkach w eksporcie wołowiny z Unii Europejskiej – stwierdził Podgórski w rozmowie z Polskim Radiem 24.

W ciągu ostatniego roku polska zwiększyła eksport wołowiny pochodzącej z uboju religijnego na terytorium Turcji. Zdaniem Podgórskiego jest to rynek bardzo interesujący dla Irlandii.

– Polska w ostatnim roku zwiększyła eksport do Turcji o 28 procent. Turcja stała się jednym z głównych odbiorców polskiej wołowiny. To jest bardzo intratny rynek. Dlatego bardzo podejrzliwie patrzę na wszelkie tego typu kontrole.

– Uważam, że niedobrym sygnałem jest sam fakt wpuszczenia europejskich kontroli na polski rynek. Ta kontrola miała swoisty, nadzwyczajny charakter, ponieważ była spowodowana tą jedną sytuacją, nakreśloną przez dziennikarzy.

Polskie Radio 24