Ardanowski - spotkanie z rolnikami a2
fot. Twitter

W środę w godzinach porannych, grupa rolników protestujących przeciwko niekorzystnej ich zdaniem sytuacji w rolnictwie, zablokowała na kilka godzin autostradę A2 w okolicach miejscowości Pruszków w stronę Warszawy.

W miejscu, w którym doszło do blokady utworzyły się gigantyczne korki. Ubrani w żółte kamizelki i z biało-czerwonymi flagami rolnicy, w poprzek autostrady ułożyli świńskie łby.

Protestujący domagali się między innymi wprowadzenia obowiązku znakowania produktów rolno-spożywczych flagą kraju, w którym zostały wyprodukowane, przeprowadzania odpowiednich kontroli jakości, zintensyfikowania działań w zwalczaniu afrykańskiego pomoru świń oraz udzielenia odpowiedniej pomocy gospodarstwom, w których świnie zostały wybite urzędowo w ramach walki z wirusem ASF.

Rolnicy domagali się także, aby na miejscu protestu pojawił się premier, Mateusz Morawiecki.

Po kilku godzinach od rozpoczęcia strajku, na miejscu manifestacji pojawił się minister rolnictwa i rozwoju wsi, Jan Krzysztof Ardanowski, przekonując że przyjechał porozmawiać z nimi jako rolnik, nie urzędnik.

– Nie rozumiem tego protestu. Przyjechałem do was z propozycją porozumienia. Jestem jednym z was, zostałem ministrem rolnictwa po to, aby rozwiązywać wasze problemy – powiedział Ardanowski do protestujących rolników.

Momentami wymiana zdań stała się bardzo żywiołowa. Szef resortu rolnictwa nie zgodził się z zarzutami ze strony protestujących, twierdząc że walka z ASF w przebiega w sposób prawidłowy.

– Ostatnie ognisko afrykańskiego pomoru świń w Polsce zostało wykryte 14 września. Od tego czasu minęły trzy miesiące – stwierdził minister Ardanowski.

Emocje wywołała także kwestia znakowania polskich produktów.

– Obiecał pan sygnowanie polskich produktów polską flagą w Sandomierzu. Pamięta pan kiedy to było? – zapytał jeden z protestujących.

– I wprowadziłem do cholery jasnej! – odkrzyknął minister.

Protest rolników na autostradzie A2 zakończył się około godziny 16.

Moja Rola