fot. Fotolia

Życie rolnika nie jest łatwe i nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o trudność prac, z jakimi na co dzień muszą zmagać się właściciele gospodarstw rolnych.

W ostatnim czasie coraz częściej można usłyszeć wzrastającym niezadowoleniu mieszkańców osiedli położonych w bezpośrednim otoczeniu pól uprawnych.

Na początku 2018 roku głośno było o pomyśle radnych ze Strzelec Opolskich, którzy na wniosek mieszkańców miast chcieli wprowadzić dla rolników zakaz wywozu obornika w weekendy i święta. Uchwała weszła w życie i została uzupełniona zapisem zabraniającym definitywnym zakazem wywozu nawozu naturalnego na pola, które znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań.

Ostatecznie, na wniosek Krajowej Rady Izb Rolniczych uchwała została wycofana, ale podobnych sytuacji może być niedługo coraz więcej.

W ostatnim czasie spory rozgłos zyskała sprawa 44-letniego rolnika z Oławy, którego 95-hektarowe pole na przestrzeni lat zostało otoczone nowymi willami.

Rolnik, chcąc zebrać zboże przed zapowiadanymi deszczami, pracował kombajnem po godzinie 22, co spotkało się z interwencją policji, która została wezwana przez mieszkańców osiedla. Efekt? 500 złotych mandatu za zakłócanie ciszy nocnej. Gospodarz mandatu nie przyjął i twierdzi, że w razie rozprawy sądowej wytłumaczy, że praca rolnika to nie chuligańskie wybryki.

Podobne zdarzenia powtarzają się również w przypadku innych prac – między innymi wtedy, kiedy na pole zostaje wywieziony obornik.

Sytuacja staje się coraz poważniejsza, dlatego na pomoc rolnikom postanowiły ruszyć izby rolnicze.

Aby przekonać i uświadomić mieszkańców miast, jak ważna jest praca rolników, Dolnośląska Izba Rolnicza prowadzi obecnie kampanie społeczną z hasłem przewodnim „ STOP – wieś, teren pracy rolnika”.

Wszystko po to, aby podczas nadchodzących żniw nie dochodziło do sytuacji, że policja przepędza pracujących rolników z pól. Ciężko bowiem porównywać prace rolników do chuligańskich wybryków.

Dolnośląska Izba Rolnicza