fot. Fotolia

Mycoplasma bovis jest groźną bakterią, która może powodować duże straty ekonomiczne w gospodarstwach zajmujących się hodowlą bydła mlecznego. Oprócz bydła, nosicielami bakterii mogą być również inne zwierzęta gospodarskie, ale to właśnie rogacizna jest gatunkiem, u którego pojawiają się niebezpieczne objawy kliniczne.

Mycoplasma bovis prowadzi do ogólnego osłabienia zwierząt, a to z kolei zwiększa ryzyko pojawienia się chorób. Najczęściej jest to zapalenie wymienia, choroby płuc oraz stawów. U krów pojawiają się także problemy z płodnością oraz poronienia. Nie wszystkie zwierzęta zainfekowane bakterią chorują – niektóre nie wykazują żadnych objawów klinicznych i jako pozornie zdrowe osobniki rozprzestrzeniają bakterię między gospodarstwami.

Bakteria Mycoplasma bovis po raz pierwszy została wykryta w 1961 roku na terytorium Stanów Zjednoczonych. Ze względu na odporność na penicylinę i inne antybiotyki beta-laktamowe, na przestrzeni lat bakteria rozprzestrzeniała się w bardzo szybkim tempie i do 2017 roku tylko Nowa Zelandia i Norwegia były jedynymi krajami wolnymi od jej występowania.

W lipcu 2017 roku w okolicach Oamaru (miasto na Wyspie Południowej w Nowej Zelandii) wykryto pierwszy przypadek występowania bakterii, co zapoczątkowało ogromne problemy Nowej Zelandii.

Nowa Zelandia jest państwem specjalizującym się w produkcji mleka. Szacuje się, że na wyspie hoduje się około 10 milionów sztuk bydła, z czego dwie trzecie stanowią krowy mleczne. Produkty mleczne stanowią największe źródło eksportu, a znaczna ich część trafia do Chin i jest wykorzystywana także w mieszankach dla niemowląt.

Dotychczas choroba została zidentyfikowana w kilkudziesięciu gospodarstwach, a pod obserwacją znajdują się kolejne. Nowozelandzki rząd nie ma wątpliwości, że skala problemu jest ogromna i planuje podjęcie radykalnych działań mających na celu ochronę sektora będącego wizytówką państwa.

Władze weterynaryjne Nowej Zelandii twierdzą, że udało im się zidentyfikować tylko jeden szczep bakterii Mycoplasma bovis, który pochodzi z tego samego źródła, dzięki czemu identyfikacja krów, które miały z nią kontakt powinna być łatwiejsza.

W celu powstrzymania rozprzestrzeniania się bakterii i ochronę sektora mleczarskiego przed gigantycznymi stratami ekonomicznymi, rząd Nowej Zelandii zakłada, że konieczne będzie wybicie ponad 150 tysięcy sztuk bydła, a koszty takiego działania wyniosą około 800 milionów dolarów w ciągu 10 lat.

Dotychczas ubojowi poddano 24 tysiące sztuk bydła i szacuje się, że jeszcze co najmniej 128 tysięcy musi zostać ubitych, z czego większość w ciągu najbliższego roku lub dwóch.

– Nie wiemy jaki wpływ na przemysł, który jest niesłychanie ważny dla gospodarki Nowej Zelandii może mieć występowanie bakterii. Jeżeli więc mamy szansę być krajem, który wyeliminuje Mycoplasma bovis, zrobimy to – powiedziała Jacinda Ardern, premier Nowej Zelandii.

Źródło: RNZ