bydło mięsne - limousine
fot. Fotolia

Nowa Zelandia jest krajem, który znany jest między innymi z produkcji mleka. Szacuje się, że na terytorium Nowej Zelandii hoduje się około 10 milionów sztuk bydła, z czego około dwie trzecie tej liczby stanowią krowy mleczne, a reszta to bydło mięsne.

Od lipca 2017 roku kraj ten zmaga się z problemem Mycoplasma bovis, czyli groźnej bakterii, która może powodować duże straty ekonomiczne w gospodarstwach zajmujących się hodowlą bydła.

Chociaż Mycoplasma bovis nie stanowi zagrożenia dla ludzi, może nieść negatywne skutki nowozelandzkiej hodowli bydła.

Mycoplasma bovis prowadzi bowiem do poważnych zmian w organizmie zwierząt, które na skutek poważnych osłabień są podatne na działanie innych chorób. Najczęściej spotykane to zapalenie wymienia, choroby stawów oraz płuc, a także problemy z płodnością i poronienia.

W celu powstrzymania rozprzestrzeniania się choroby, kilka miesięcy temu rząd Nowej Zelandii podjął decyzję o zwalczaniu choroby z urzędu i ponad 120 tys. sztuk bydła.

Do tej pory uśmierconych zostało około 50 tys. sztuk bydła. Jeżeli realizowany program się powiedzie, Nowa Zelandia stanie się pierwszym krajem, który byłby w stanie wyeliminować chorobę.

– Na tym etapie działań mam pewność, że podejście, które stosujemy w celu eliminacji Mycoplasma bovis jest właściwe – uważa premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern.

Kiedy program walki z chorobą został oficjalnie ogłoszony, rząd spodziewał się, że koniczne będzie uśmiercenie około 126 tys. sztuk bydła. Ostatecznie liczba ta została zmniejszona do 100 tys. zwierząt.

Bydło stanowi ważną część gospodarki rolnej Nowej Zelandii. Eksport wołowiny w sezonie 2017-18 miał wartość ponad 2 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o 14% w porównaniu z poprzednim okresem. Wartość eksportu nabiału wyniosła z kolei 11,87 miliarda dolarów.

BV

2 KOMENTARZE