Pożary lasów Amazonia
fot. Fotolia

Od około dwóch tygodni płoną lasy Amazonii, czyli największego na świecie lasu deszczowego. Amazońskie lasy uważane są za zielone płuca naszej planety. Szacuje się, że odpowiadają one za produkcję 20% tlenu na powierzchni ziemi i odgrywają istotną rolę w pochłanianiu dwutlenku węgla, przyczyniając się do spowolnienia tempa globalnego ocieplenia. 

Chociaż pożary lasów Amazonii nie są nowym zjawiskiem i są powszechne w porze suchej, skala pożarów nie przypomina wcześniejszych. W 2019 roku odnotowano dotychczas 72 tys. pożarów w regionie Amazonii, co stanowi wzrost o ponad 80% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Okazuje się, że za zdecydowaną większością pożarów w Amazonii – zwłaszcza w Brazylii stoi człowiek, a jako głównych winowajców obecnej sytuacji wymienia się brazylijskich rolników, którzy za pomocą ognia powiększają teren pod uprawę soi lub wypas bydła. Z jednej strony jest to zachowanie karygodne. Z drugiej, biorąc pod uwagę stricte aspekty ekonomiczne – całkowicie zasadne.

Brazylia znajduje się w nie najlepszej sytuacji ekonomicznej, a większa ilość pól uprawnych może wpłynąć na wzrost eksportu soi oraz wołowiny. Swego rodzaju zasłonę dymną tworzą same władze Brazylii. Przypomnijmy, że prezydent Jair Bolsonaro odmówił gaszenia pożarów tłumacząc, że państwo nie ma na to środków i zasugerował,  że za pożarami stać mogą działacze organizacji pozarządowych. 

Wcześniej jednak Bolsonaro stwierdził, że ochrona lasów Amazonii i zamieszkujących tam plemion nie ma większego sensu i tereny te powinny stanowić pożytek ekonomiczny dla państwa, dając w ten sposób swego rodzaju zgodę na podpalenia i wycinkę. Liczba kontroli i nakładanych kar za takie działania znacząco spadła, a ewentualne korzyści są niewspółmierne w porównaniu z ewentualnymi konsekwencjami.

Warto nadmienić, że amazońskie lasy płoną nie tylko w Brazylii, ale również w Argentynie, Wenezueli, Paragwaju i Boliwii, czyli na terenie państw (wyjątkiem jest Boliwia), które wchodzą w skład krajów Mercosur.

Chociaż USA i Unia Europejska zaoferowały pomoc w gaszeniu amazońskich lasów, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że władze Unii Europejskiej same po części przyczyniły się do takiego obrotu spraw. Obszar jaki stanowią południowoamerykańskie lasy to ogromny teren, który w przyszłości może stać się źródłem bardzo dochodowego biznesu dla tamtejszych rolników.

Niespełna dwa miesiące temu Komisja Europejska podpisała porozumienie z krajami Mercosur, która zakłada zniesienie ceł na niektóre produkty i towary. Na mocy zawartego porozumienia do Europy mogą trafić większe niż dotychczas dostawy wołowiny, drobiu, ryżu, cukru, etanolu i soku pomarańczowego.

Produktami, które mogą szczególnie uderzyć w unijne rolnictwo jest wołowina i drób. Brazylia jest światowym liderem jeżeli chodzi o eksport wołowiny i drobiu. Mocne są również akcje pozostałych państw z bloku Mercosur, jednak bez nowych pastwisk i ziem pod uprawę, zwiększanie produkcji nie będzie możliwie. Pojawia się błędne koło – z jednej strony Państwa unijne poczuwają się do odpowiedzialności i interwencji w Ameryce Południowej. Z drugiej same poniekąd przyczyniły się do takiego obrotu spraw.

Money / Moja Rola