ferma drobiu
fot. Fotolia

Pierwszy dzień nowego roku przyniósł informację o pojawieniu się wirusa ptasiej grypy w województwie lubelskim. Jak poinformował Główny Inspektorat Weterynarii, choroba która pojawiła się na terenie gminy Uścimów, to bardzo zjadliwy wirus H5N8. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz ostrzega, że pojawienie się choroby w Polsce, może mieć poważne skutki dla polskiego drobiarstwa.

KIPDiP zwraca uwagę przede wszystkim na relacje handlowe z Republiką Południowej Afryki oraz Chinami. Miesięcznie Polska eksportuje do RPA od 3,5–5 tys. ton drobiu, a do Chin od 2-3 tys. ton.

W przeszłości pojawienie się wirusa ptasiej grypy w Polsce (lata 2016-17) skutkowało wstrzymaniem dostaw mięsa drobiowego z Polski. Chociaż Polska ma nadzieje, że władze obu państw uznają regionalizację i wyłączą z handlu jedynie obszar, w którym pojawiła się choroba, istnieje prawdopodobieństwo, że czarny scenariusz powtórzy się, a to będzie wiązać się z dużymi stratami dla zakładów oraz spadkiem cen żywca dla rolników.

Jak informuje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz, pocieszający dla polskich producentów jest fakt, że osiem na dziesięć eksportowanych z Polski kilogramów drobiu trafia na rynek Unii Europejskiej, która uznaje regionalizację i wyłącza z handlu jedynie obszar, na którym pojawił się wirus.

Na obszarze, na którym pojawiła się grypa ptaków wprowadzono już odpowiednie środki zapobiegawcze. Jak zauważa KIPDiP, obecnie to jaki wymiar szkód wyrządzi polskiemu rolnictwu oraz przemysłowi drobiarskiemu grypa ptaków, będzie zależało od samych hodowców. Chodzi tu o stosowanie najbardziej rygorystycznych praktyk bioasekuracyjnych i zachowanie szczególnej ostrożności – dotyczy to przede wszystkim fermy utrzymujące drób wodny i stada kur niosek mające dostęp do otwartej przestrzeni na wybiegu.

Źródło: www.kipdip.org.pl