Protest rolników z okolic Augustowa
fot. Krzysztof Kazimierski

Obwodnica Augustowa była jedną z najbardziej problematycznych inwestycji ostatnich lat w Polsce. W przeszłości przebieg obwodnicy przez Dolinę Rospudy blokowali ekolodzy. Ostatecznie jednak trasa powstała, jednak obecny wariant drogi jest dwa razy dłuższy niż pierwotnie zakładano, co wygenerowało również większe koszty. Okazuje się jednak, że na tym nie koniec problemów.

Trasa obwodnicy wiedzie przez tereny, gdzie jeszcze kilka lat temu prowadzona była działalność rolnicza. Rolnicy, do których w przeszłości należały grunty, uważają że ponieśli dotkliwe straty w związku z inwestycją. Ich zdaniem wycena gruntów pod budowę obwodnicy, która odbyła się w 2013 roku, nie została wykonana w należyty sposób. Rolnicy od wielu lat próbują dochodzić swoich praw i już przed 6 laty zarejestrowali Komitet Protestacyjny Gmin Augustów i Raczki. Póki co jednak – bezskutecznie.

– Nie zgadzamy się z wyceną gruntów, jaka została nam zaproponowana. Jesteśmy stratni około 10-12 zł za każdy metr kwadratowy. Budowa obwodnicy już dawno się zakończyła, a my wciąż bezskutecznie tułamy się po urzędach – powiedział Krzysztof Kazimierski, rolnik z okolic Augustowa, który skontaktował się z naszą redakcją.

Według naszego rozmówcy, w Komitecie Protestacyjnym Gmin Augustów i Raczki znajduje się około 60 rolników, którzy mają identyczny problem.

Rolnicy mają za sobą spotkanie z wojewodą podlaskim, Bohdanem Paszkowskim. Liczą, że wojewoda uchyli decyzję swojego poprzednika i możliwe będzie powołanie nowego rzeczoznawcy. Dotychczasowe rozmowy nie przybliżyły ich jednak do końca sprawy.

Rolnicy zapowiadają, że jeżeli w najbliższej perspektywie sytuacja nie ulegnie zmianie, będą zmuszeni do przeprowadzenia protestów.

Moja Rola