fot. Jakub Siudak

Szarek komośnik jest mało znanym szkodnikiem, który potrafi wyrządzić ogromne szkody w plantacjach buraków cukrowych.

Chrząszcz zaczął masowo pojawiać się wschodnich częściach Polski w 2016 roku i od tego czasu zagrożenie z jego strony masowo wzrasta.

Szarek komośnik jest szkodnikiem, którego bardzo ciężko zauważyć. Żeruje w nocy, a w ciągu dnia chowa się w glebie.

Na polach, na których występuje, można zaobserwować uszkodzenia liścieni i pierwszych liści właściwych. Buraki mają charakterystyczne, rozpoczynające się od brzegu półksiężycowe nadgryzienia liścieni, które często są całkowicie zniszczone przez szkodnika.

W tym roku szarek komośnik po raz kolejny dał o sobie znać w województwie lubelskim.

Jakub Siudak z miejscowości Hostynne (gmina Werbkowice, województwo lubelskie), gospodaruje na blisko 100 hektarach, z czego aż 43 stanowi uprawa buraka cukrowego.

Młody gospodarz zasiał buraki w drugiej połowie kwietnia, a w minionym tygodniu podczas wschodów zdecydował się na oprysk przeciwko chwastom dwuliściennym. Mimo małej ilości opadów na Lubelszczyźnie, rośliny bardzo dobrze zniosły skutki oprysku. Niestety w międzyczasie plantacja została zaatakowana przez szarka komośnika.

– Kiedy w poniedziałek zobaczyłem pole buraczane, byłem w szoku. Szybko zdecydowaliśmy się na zastosowanie oprysku, ale niewiele to pomogło. Pole było puste. Tak jakby przejechać siewnikiem bez nasion. Straty oceniam na poziomie kilkunastu jak nie kilkudziesięciu tysięcy złotych – relacjonuje gospodarz.

Zniszczeniu uległa blisko połowa upraw, ale gospodarz nie ma pewności, czy uda mu się przesiać cały areał.

– Zniszczonych zostało 21 hektarów. Sieję tyle, ile starczy nasion, ponieważ cukrownia nie dysponuje już materiałem siewnym. Jeżeli zabraknie nasion, prawdopodobnie zasieję kukurydzę, bo jakie inne wyjście? – zastanawia się gospodarz.

Źródło: Moja Rola

1 KOMENTARZ