W europejskich stadach bydła wykrywany jest wirus Shamonda. Hodowcy obserwują u zwierząt gorączkę, silną biegunkę, brak apetytu i wyraźny spadek produkcji mleka. Przypadki potwierdzono między innymi we Francji, Szwajcarii i kilku regionach Niemiec. Eksperci spodziewają się dalszego rozprzestrzeniania patogenu.
Od połowy lipca z gospodarstw mlecznych napływa coraz więcej informacji o zachorowaniach obejmujących znaczną część stad. Jednym z najbardziej zauważalnych skutków jest spadek wydajności mlecznej. U niektórych krów produkcja zmniejsza się o ponad 5 kg mleka dziennie.
Wirus Shamonda wykrywany w kolejnych stadach
Oficjalne przypadki wirusa Shamonda potwierdzono już we wschodniej Francji oraz w Szwajcarii. Zakażenia wykrywane są również w niemieckich krajach związkowych Nadrenia-Palatynat, Hesja i Badenia-Wirtembergia. Doniesienia o podobnych przypadkach napływają także z Bawarii, między innymi z regionu Allgäu.
Dr Ingrid Lorenz z bawarskiej Służby Zdrowia Zwierząt TGD Bavaria poinformowała, że z informacji przekazywanych przez lekarzy weterynarii wynika, iż wirus może być już obecny na większym obszarze Bawarii.
– Na podstawie raportów naszych lekarzy weterynarii zakładamy, że wirus prawdopodobnie rozprzestrzenił się już na Szwabię, Górną Bawarię i Górny Palatynat. Do tej pory potwierdziliśmy przypadki wirusa w Szwabii i zachodniej części Górnej Bawarii – przekazała dr Ingrid Lorenz.
Sytuacji sprzyja trwający sezon aktywności owadów przenoszących patogen. Dodatkowym problemem dla gospodarstw są wysokie temperatury, które stanowią obciążenie dla zwierząt.
– Prawdopodobnie za kilka tygodni cała Bawaria zostanie dotknięta, a być może już zarażona – oceniła Lorenz.
Krowy mają gorączkę, biegunkę i tracą apetyt
O skutkach pojawienia się choroby w gospodarstwie mówi Michael Metz, hodowca bydła mlecznego z Bad Wörishofen w powiecie Unterallgäu. Pierwsze niepokojące objawy w jego stadzie pojawiły się na początku sierpnia.
– Od początku sierpnia mogliśmy rozpoznać pierwsze objawy w naszym stadzie. Krowy były ospałe, nie jadły, miały silną biegunkę, gorączkę, a produkcja mleka znacznie spadła – relacjonuje hodowca.
Według Metza chore krowy produkują średnio o około pięć litrów mleka dziennie mniej. Po pojawieniu się pierwszych przypadków hodowca skontaktował się z lekarzem weterynarii i zastosował środek odstraszający owady.
– Skonsultowaliśmy się z naszym lekarzem weterynarii i natychmiast zastosowaliśmy środek odstraszający. Ale najwyraźniej było już za późno. Teraz choroba rozprzestrzenia się na całe stado. Każdego dnia zapadają na nią nowe zwierzęta – wyjaśnia Metz.
Stan krów, które zachorowały jako pierwsze, zaczął się poprawiać. Ponieważ nie ma obecnie szczepionki przeciwko wirusowi Shamonda, postępowanie z chorymi zwierzętami opiera się na leczeniu objawowym. Stosowane są między innymi środki przeciwbólowe i przeciwzapalne.
Hodowcy obawiają się problemów z płodnością
Straty wynikające ze spadku produkcji mleka nie są jedynym problemem, którego obawiają się właściciele gospodarstw. Niepokój dotyczący dalszego przebiegu zakażeń wiąże się również z rozrodem zwierząt.
– Nowy wirus jest jak letnia grypa, ale szkody ekonomiczne są ogromne. To już można przewidzieć. Oczywiście, bardzo martwimy się również o długotrwałe problemy z płodnością i poronienia u krów, a także o deformacje u cieląt – mówi Metz.
Podobne problemy zdrowotne w stadach zgłaszają również inni rolnicy z regionu. Informacje o podejrzeniach zakażeń pojawiają się także w mediach społecznościowych.
Czym jest wirus Shamonda?
Wirus Shamonda, oznaczany skrótem SHAV, jest ortobunyawirusem należącym do serogrupy Simbu. Jest spokrewniony między innymi z wirusami Schmallenberg i Akabane.
Patogen przenoszony jest przez drobne owady z grupy kuczmanów. Dotychczas przypadki opisywane podczas obecnej fali zachorowań dotyczą bydła, jednak eksperci zakładają, że podatne na zakażenie mogą być również inne przeżuwacze.
Wariant wirusa wykrywany obecnie w Europie wykazuje pewne różnice genetyczne w porównaniu z wcześniej znanymi wariantami występującymi w Afryce i Azji.
Nie ma obecnie dostępnej szczepionki przeciwko SHAV. W przypadku zakażenia możliwe jest więc przede wszystkim łagodzenie objawów oraz obserwowanie stanu zwierzęcia.
Według Instytutu Friedricha Loefflera nie ma istotnego ryzyka zakażenia ludzi wirusem Shamonda.
W Bawarii ruszył monitoring wirusa
Bawarski Urząd ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności LGL prowadzi pasywny monitoring patogenu na zlecenie Bawarskiego Ministerstwa Środowiska i Ochrony Konsumentów. Lekarze weterynarii zostali poproszeni o przesyłanie próbek od przeżuwaczy wykazujących charakterystyczne objawy.
Badaniami mają być obejmowane przede wszystkim zwierzęta, u których występuje gorączka, biegunka oraz znaczący spadek produkcji mleka. Diagnostyka jest również przewidziana w przypadkach poronień, szczególnie jeżeli wcześniej u matki pojawiały się objawy mogące wskazywać na zakażenie.
Analizowane mają być także przypadki wad rozwojowych płodów.
Wirusa można wykryć tylko przez kilka dni
Duże znaczenie ma moment pobrania materiału do badań. Wiremia w przypadku wirusa Shamonda trwa krótko, około trzech do pięciu dni. Oznacza to, że właśnie w tym okresie istnieje największa możliwość bezpośredniego wykrycia wirusa.
W ostrej fazie choroby, gdy występują gorączka, biegunka i spadek produkcji mleka, do badania wykorzystywane mogą być próbki surowicy oraz krwi pobranej na EDTA.
Pobieranie materiału od zwierząt, które nie wykazują objawów klinicznych, nie jest uznawane za przydatne w ramach prowadzonego biernego monitoringu.
W przypadku poronienia poprzedzonego objawami u krowy do badań może zostać przekazany cały poroniony płód. Podobne postępowanie przewidziano w przypadku stwierdzenia wad układu mięśniowo-szkieletowego. U żywych zwierząt pobierane są próbki krwi i surowicy.
Dostępne są testy PCR
TGD Bavaria wprowadziła test PCR zgodny z protokołem Instytutu Friedricha Loefflera. Badanie umożliwia wykrywanie wirusów należących do serogrupy Simbu.
W dotychczas przebadanych próbkach nie wykrywano wirusa Schmallenberg, dlatego pozytywny wynik badania na wirusy z grupy Simbu może silnie wskazywać na zakażenie wirusem Shamonda. W razie potrzeby możliwe jest przeprowadzenie dodatkowego testu PCR w kierunku wirusa Schmallenberg w celu jego wykluczenia.
Próbki mogą być przekazywane do placówek TGD oraz do LGL w Oberschleißheim zgodnie z obowiązującymi procedurami. W przypadku potwierdzenia obecności SHAV informowane są właściwe służby weterynaryjne.
Wirus Shamonda nie jest obecnie chorobą podlegającą obowiązkowemu zgłoszeniu ani urzędowemu zwalczaniu. Ze względu na krótki okres wiremii lekarze weterynarii zwracają jednak szczególną uwagę na szybkie pobieranie materiału od zwierząt, u których pojawiają się gorączka, biegunka i nagły spadek wydajności mlecznej.
Źródło: www.agrarheute.com













